Delight

Nadzieja to najgorsze skurwysyństwo jakie wyszło z puszki Pandory

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
- Puchatku?
- Tak Prosiaczku?
- Nic- powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś.



Cześć.

Dawno mnie tu nie było, ale tak jakoś wyszło, że w sumie nie miałam nawet czasu ani ochoty na to, by dzielić się swoimi uczuciami i wydarzeniami z życia.
Chociaż nie, wróć.
Dużo się ostatnio działo. Za dwa tygodnie wybieram się na wesele, a sukienki jeszcze oczywiście nie kupiłam. Mój przyjaciel zgodził się być moją osobą towarzyszącą, bo normalnie bym się tam zanudziła na śmierć.
Z M. nie rozmawiamy. To znaczy, próbowałam, ale jakoś się tak nie kleiło ;-; Drama time.
9 kwietnia byłam... No właśnie. Spełniłam jedno z większych marzeń, w końcu.
Udało mi się być na koncercie Ziemi Zakazanej, Thy Disease i... <fanfary> Huntera! Tak! Mam zdjęcia ze wszystkimi członkami zespołu i autografy. I ogólnie jaram się tym do dziś. Bo to była jedna z tych niby małych rzeczy, która totalnie mnie uszczęśliwiła, naprawdę poprawiając parszywy humor.
Jest wiosna, piękna pogoda... Kocham słońce, aczkolwiek za miesiąc nie będę mogła na nim przebywać. Nie ma to jak leki. Zabierzcie to cholerstwo ode mnie ;-;


A.


Tagi: o14
01.05.2016 o godz. 19:05
Jeżeli coś kochasz, daj mu wol­ność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Two­je. Jeżeli nie wróci, oz­nacza to, że nig­dy od początku Two­je nie było.




Rozmawialiśmy o tym, co czujemy. Wyszło na to, że... on też darzy mnie jakimś uczuciem. Na wyznaniach się skończyło. Obydwoje zdecydowaliśmy, iż tak będzie dla nas najlepiej. Żadnych głębszych relacji... Boli jak diabli, ale ból minie. Kiedyś... Może za dwa lata, jeśli zdecyduję się pojechać na studia do Poznania, spróbujemy coś z tym zrobić, zakładając, że do tego czasu nasze uczucia będą stabilne i na tyle pewne, iż bylibyśmy razem. Jakoś w to wątpię... Z resztą, mam całe życie przed sobą, na pewno poznam jeszcze świetnego faceta, zakocham się...
Muszę być dobrej myśli, bo to mi pomaga. Cięciem się ani paleniem marihuany niczego nie osiągnęłam. Zaczynam od początku, od zera, z czystą kartą. Znów wróciła dawna ja i jakoś dobrze mi z tym.


A.
Tagi: o13
27.01.2016 o godz. 17:45
Depresja jak tyfus niszczy społeczeństwo i niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często.




Życie to chuj. Tyle z mojej strony.

A.
Tagi: o12
19.01.2016 o godz. 20:57
Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.



Wszystko wydawało się rozwijać w dobrym kierunku. Był miły, uroczy, a ja wpadłam po uszy. M. jest naprawdę świetnym chłopakiem, potrafi mnie pocieszyć i sprawić, że nieprzerwanie się uśmiecham, wręcz tryskając dobrym humorem i optymizmem.
Życiowy pech? Zdecydowanie. Poprosił mnie o rozmowę na Skype. Niestety, pomijając Facebooka, nie mamy innej możliwości kontaktowania się. Powiedział mi, że nie jestem jego pierwszą dziewczyną z którą prowadzi coś jak związek na odległość. Z doświadczenia wie, że to nie jest dobry pomysł i po prostu i to powiedział, nie chcąc mnie ranić.
Ale moje serce rozpadło się na tysiące kawałków i już nie potrafię go posklejać...

Życie jest jeszcze gorsze...

A.
Tagi: o11
14.01.2016 o godz. 15:09
Czuję, że umieram z sa­mot­ności, z miłości, z roz­paczy, z niena­wiści - ze wszys­tkiego, co może mi zaofe­rować ten świat.




Znowu... Już drugi raz w moim życiu jestem totalnie zauroczona chłopakiem – wakacyjna miłość sprzed prawie czterech lat powróciła. Zaczęło się całkowicie niewinnie. Skomentował mój post na Facebooku, który dotyczył zespołu przez nas uwielbianego. Następnie ja, natchniona jakąś nieznaną siłą, napisałam do niego, wciąż będąc w ciężkim szoku. Odpisał mi szybko, a potem szło już z górki. Przez trzy dni kontaktowaliśmy się jedynie przez Facebooka. Wczoraj zapytał, czy mam mikrofon i Skype. Rozmawialiśmy przez prawie pięć godzin.

Jakby wszystkiego było mało... U mnie w szkole są zajęcia pozalekcyjne i różne kółka. Jest też Liga Debatancka do której należę. Członkowie zostali podzieleni na propozycję(potwierdzenie tezy) i opozycję(jej obalenie lub zrównanie). Dostaliśmy tezę i zadanie do wykonania – napisanie mów. W każdej drużynie jest po sześć osób. Z mojej w czwartek zrezygnowały dwie, zostawiając nas na lodzie. Właśnie jestem w trakcie wymyślania linii argumentacyjnej i zrównywania tezy, która bądź co bądź jest chuj warta, ale do naszego "kochanego" nauczyciela to jak grochem o ścianę. Dwie dziewczyny, które są w mojej drużynie "nie mają czasu" na ŁASKAWE odpisanie na wiadomości. Nie dość, że dostały najłatwiejsze role, to jeszcze się nie odzywają. Oczywiście ja i moja przyjaciółka jak zwykle wzięłyśmy na siebie całą resztę i po dwie mowy do napisania. N. całkowicie się wycofała z Ligii, powiedziała nam to tydzień po tym, jak powinniśmy się zabrać do pracy. Z kolei S. ŁASKAWIE odpowiedział na mojego SMS-a prawie tydzień po tym, jak do niego napisałam, że on nie ma kurwa czasu!

Życie jest okropne....


A.
Tagi: o1o
09.01.2016 o godz. 19:50
Ad venerem quicumque voles attingere suam, si modo duraris, praemia digna feres - ktokolwiek zechce dotknąć przedmiotu swej miłości, jeżeli tylko wytrwa, otrzyma należną nagrodę.




Postanowienie noworoczne jest. Czy uda mi się je zrealizować? Przyrzekłam sobie, że koniecznie muszę mu podołać, ale obawiam się, iż moja psychika może nie wytrzymać. Boję się, że za dużo na siebie wzięłam. W końcu nie mam wiele czasu. Czeka mnie 366(tak, mamy rok przestępny. Notabene mam znajomego, który urodził się 29 lutego) ciężkiej harówki. Mam nadzieję, że Wam będzie się znacznie lepiej żyło. Szczęśliwego Nowego Roku.


A.
Tagi: oo9
30.12.2015 o godz. 20:43
- Niech mi pan powie jeszcze tylko jedno – odezwał się Harry. – Czy to dzieje się naprawdę, czy tylko w mojej głowie?
(…)
- Ależ oczywiście to dzieje się w twojej głowie, Harry, tylko skąd, u licha, wniosek, że wobec tego nie dzieje się to naprawdę?


Idę plażą. Stawiam kroki na ciepłym, złocistym piasku, który jest przyjemny w dotyku. Widzę każdą szczęśliwą chwilę z mojego życia, czas, kiedy się uśmiechałam, byłam radosna... Obok mnie pojawiają się stopy, idące wraz ze mną. Wędrujące nieznaną ścieżką i dodające mi otuchy. Czuję Jego wszechogarniającą obecność. Jest tutaj. Jest ze mną i daje mi siłę.
Nagle, wszystko się zmienia. Radość znika. Zamiast niej pojawia się smutek, żal, depresja... Wokół mnie wirują wszystkie najgorsze wspomnienia, moje upadki, powolne staczanie się w dół... A stopy, które dotychczas mi towarzyszyły – zniknęły.
– Boże! – wołam. – Dlaczego mnie wtedy zostawiłeś? Dlaczego pozwoliłeś mi cierpieć? Dlaczego mi nie pomogłeś? Gdzie wtedy byłeś?! Czemu nie widzę twoich kroków?
Znikąd w mojej głowie pojawia się głos. Głos, który jest jak słodki miód zalewający moją zrozpaczoną duszę.
– Kiedy upadałaś podnosiłem cię i niosłem w moich ramionach...


Wczoraj o godzinie 20 zaczęło się nocne czuwanie, trwające do czwartej nad ranem. Michał z Warszawy dał swoje świadectwo. Opowiedział swoją historię o tym, jak bardzo się stoczył. Był uzależniony od alkoholu, narkotyków, pornografii i wyzywania innych ludzi. Nie mógł bez tego żyć. Ponad to, przez pewien czas zainteresował się kultem satanistycznym. Podczas jego opowieści, wielokrotnie zdarzyło mi się płakać. Mówił, jak poznał miłość swojego życia i zapragnął się zmienić, ale nie potrafił. Nie dopuszczał do siebie Boga. Dopiero trzy lata po ślubie z tą kobietą, kiedy jego synek miał jedenaście miesięcy, coś w nim pękło. Wyszedł z wszystkich uzależnień bez terapii odwykowych. Pozbył się tego zbędnego balastu, demonów, które siedziały na jego karku i pociągały za sznurki jakby był marionetką.
Msza o północy była krótka, ale w mojej pamięci utkwiła jedna rzecz. A mianowicie kazanie, które powiedział ksiądz. To, co przeczytaliście na początku było w nim zawarte, było snem tego księdza. Kiedy o tym mówił, skrycie płakałam. Czułam obecność Boga. Moja wiara się umocniła dzięki temu ośmiogodzinnemu czuwaniu.
Kiedy zbliżała się piąta nad ranem, poczułam przemożoną chęć samookaleczenia. Zabrałam żyletkę i zamknęłam się w łazience. Zrobiłam jedną kreskę. Zapiekło mnie, ale... Krew nie popłynęła. Próbowałam jeszcze kilka razy. Nic.
I może wydawać się głupie to, co teraz powiem. Podświadomie czuję, że przeżyłam swój własny, mały cud. Jest ktoś, kto nade mną czuwa i w jakiś sposób powstrzymał krwawienie. Dziękuję... Czuję się silniejsza, ale wciąż mi ciężko. Nie wiem, co by się stało, jeśli nie zdecydowałabym się pójść do kaplicy na czuwanie. Przeżyłam to z ogromną siłą. Osiągnęłam katharsis i nirwanę...


A.
Tagi: oo8
12.12.2015 o godz. 19:02
(...) nie żal mi życia. Nie chciało abym była szczęśliwa.


Nawet nie przypuszczałam, że tak mi ulży. Po roku męczarni wreszcie to zrobiłam. Kiedyś się nie odważyłam, za bardzo się bałam i porozmawiałam o swoich problemach z mamą. Teraz jej tu nie ma. Jestem sama i nie mogę sobie z tym poradzić. Miało być lepiej. Miało... Jeszcze trochę piecze, ale nie jest tak źle. Myślałam, że będę czuć bardziej.
Przez wakacje było spokojnie, nie myślałam o tym dużo. Dopiero kiedy dowiedziałam się, że A. ma problemy i też to robi, chęć powróciła. Ze zdwojoną siłą. Nie spodziewałam się tego. Miałam nadzieję, że rozmowa z mamą pomogła. Jakże się myliłam! Jeśli ona się o tym dowie, to złamie jej serce. Wiem, że mnie kocha, chociaż okazuje to trochę inaczej. Ja też ją kocham.
Mam dwanaście czerwonych śladów. Zostaną blizny. Jak zawsze.
Tydzień temu było źle, ale dziś... Musiałam to wszystko odreagować. Potrzebowałam tego i czuję ulgę.

Jakie ona ma problemy? Przecież to jeszcze dziecko. Nie wie, co to prawdziwe życie i jego komplikacje, kręte ścieżki i udręki...

Bo nastolatka nie cierpi. Nie ma uczuć... Tak jest najłatwiej skomentować.

Tak, pocięłam się. Mam dwanaście kresek. I dobrze mi z tym.




A.


Tagi: oo7
10.12.2015 o godz. 17:52
– Jakie prochy? Przecież aniołowie nie ćpają!
– Jeszcze jak.


To było głupie, dziecinne, nieodpowiedzialne i tak bardzo nie w moim typie... Ale zrobiłam to. Zrobiłam coś, czego... Cóż, nie żałuję. Poczułam się naprawdę szczęśliwa, jakbym mogła zrobić wszystko.

Wzięłam narkotyki...

Nie oceniajcie mnie. Jestem w pełni świadoma tego, co zrobiłam i jakie to może mieć konsekwencje. I nie bierzcie prochów, nie warto. Na haju jest się przez chwilę. Może i to jest fajne uczucie, ale po co spieprzyć sobie życie? Moje jest chujowe, ale nie chcę faszerować się prochami. To był jeden jedyny raz, kiedy się zapomniałam.

A.
Tagi: oo6
20.11.2015 o godz. 16:52
Wpadłam w jakąś czarną dziurę, wewnętrzny mrok, którego istnienia nie byłam wcześniej świadoma. Czemu przytrafiały mi się takie rzeczy?


Nie jestem pewna, czy LD jest miejscem dla mnie. Po ostatniej debacie zaczęłam w to wątpić. Moje umiejętności retoryczne są na poziomie siedmiolatka. Po za tym jestem za słaba psychicznie. Nie potrafię już radzić sobie z emocjami. Jeszcze kiedyś jakoś to ukrywałam, a teraz... Płaczę publicznie. Pierwszy raz w życiu rozpłakałam się w towarzystwie innych ludzi.
Koniec z randkami, koniec z miłostkami... Tak próbuję sobie wmówić, ale na LD poznałam K. Nie wiem, czy to, co czuję można zaliczyć do małego zauroczenia. Tak wiele rzeczy się zmieniło, odkąd zamieszkałam w innym miejscu i poszłam do nowej szkoły. Tego wszystkiego jest za dużo. Nie dość, że ja mam huśtawki nastrojów i załamki psychiczne, w dodatku moja przyjaciółka przechodzi przez to samo. Próbuję jej pomóc. Chciałabym umieć jej pomóc. Boże, ile ja rzeczy chciałabym mieć. Aż głowa boli.
Powinnam zrobić zadanie, zamiast tego siedzę na krześle, wpatrując się w ekran laptopa i próbując coś napisać. Moje palce... Jakby nie były moje. Nie czuję tego, co tworzę. To wydaje się obce i inne. Ja jestem inna. Zbyt dużo, tego jest za dużo...

Kiedy człowiek obdarzony wyobraźnią wpada w tarapaty psychiczne, linia podziału między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyimaginowane, bywa niekiedy, trudno dostrzegalna.


A.
Tagi: oo5
04.11.2015 o godz. 17:50
– Młodzi są odporni.
– Ale zostają blizny.
– Czasem to one czynią nas tym, kim jesteśmy.


Już w czwartek zaczęło boleć mnie gardło. Piątek był nie do zniesienia. Wieczorem poszłam do lekarza, który oczywiście stwierdził, że to nic poważnego. Wysłał mnie do apteki po jakieś tabletki na gardło i na tym skończyła się moja wizyta.
W sobotę rano nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Coś mnie brało. Postanowiłam się przejść. Było coraz gorzej. W ostateczności cały dzień spędziłam na oglądaniu "Pretty Little Liars" i wykorzystaniu dziesięciu paczek chusteczek higienicznych. Przez całą noc nie zmrużyłam oka, kaszel za bardzo mnie męczył, a zatkany nos uniemożliwiał oddychanie. W niedzielę zaczęłam się wahać, czy pojechać. Właściwie to mama przekonywała mnie, żebym została. A ja spakowałam się i dwadzieścia minut marłam na przystanku, czekając na cholernego, spóźniającego się busa, w którym rzecz jasna przemarzłam. Jak tylko znalazłam się w swoim pokoju, uświadomiłam sobie, że nie ma nic do jedzenia. Musiałam biec do sklepu, bo byłam diabelnie głodna.
Cały wieczór męczył mnie kaszel, katar i gorączka. Rano wstałam – sypie śnieg. Lepiej być nie mogło.
Jestem chora, idę do szkoły. Przyjechałam tylko ze względu na kartkówkę z angielskiego i sprawdzian z polskiego. Gdyby nie to, siedziałabym w domu i leżała pod ciepłą kołdrą.
Nienawidzę chorować.
Ale mimo wszystko, dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Dostałam szóstkę z geografii, prace pisemny poszły mi dobrze i zdążyłam załapać się na Debatę Oksfordzką, w której już niebawem sama będę brała udział.
Mam nadzieję, że Was nie zanudzam.


A.
Tagi: oo4
12.10.2015 o godz. 15:36
– Mogę mu zaaplikować osłonę chemiczną.
– Co to jest?
– Zmyślna mieszanina środków uspakajających i pobudzających. Przy odpowiednim dozowaniu zamienia człowieka w szczęśliwego imbecyla.


Z randki oczywiście nic nie wyszło, a jakże. Zarówno ja, jak i J. mieliśmy za dużo nauki, aby móc spokojnie się spotkać.
Trzydzieści zadań z matematyki, dziewięć z przedsiębiorczości, osiem z polskiego, czternaście z angielskiego, referat na historię... Moja dotychczasowa energia życiowa zniknęła równie szybko, jak się pojawiła.
Miałam dziś załamanie nerwowe. Tak, po mamie odziedziczyłam nerwicę żołądka i boleśnie to przeżyłam. Cztery tabletki uspokajające pomogły na krótką chwilę. Czuję się fatalnie. Przez godzinę siedziałam w łazience i płakałam. Tęsknię za domem. Minął miesiąc, a ja myślałam, że już się przyzwyczaiłam do nowego otoczenia. Na domiar złego, zadzwoniła mama. Zauważyła, że jest ze mną coś nie tak, ale zbyłam ją, mówiąc, że to jedynie zmęczenie.
Jest źle. Jest coraz gorzej. Przez mojego doła wszystko mi się sypie. Nie potrafię się skupić.
Płaczę...


A.
Tagi: oo3
07.10.2015 o godz. 19:29
...itede, itede, ite-kurwa-pe.


Poznałam kogoś. Jest słodki i to bardzo. W środę idę na pierwszą randkę i... Boże, tak bardzo się stresuję. Nazywa mnie swoją księżniczką i aż chce mi się płakać ze szczęścia. Nikt nigdy tak do mnie nie mówił. Zakochałam się w nim. Nie mogę doczekać się środy.
Czemu taki cytat? Jeśli mam być szczera, od samego początku wpadł mi w oko. Szukałam czegoś fajnego, niekoniecznie z przekleństwami, ale ten aforyzm podbił moje serce. Nie jest może bardzo elokwentny, jednakże bardzo chwytliwy.
Stephen King ma to do siebie, że jest autorem wielu takich sentencji.
Potrzymacie za mnie kciuki w środę?


A.
Tagi: oo2
05.10.2015 o godz. 16:46
– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.


Pierwsze wpisy zawsze są najgorsze, ponieważ... Nigdy nie wiem, co powinnam napisać. W poprzedniej notatce dowiedzieliście się o mnie tyle, ile chciałam, żebyście wiedzieli. Nie planowałam zakładać tego bloga, nawet nie mam pojęcia, co chciałabym tu pokazać.
Prowadzenie blogów zawsze sprawiało mi przyjemność. Na swoim koncie mam już kilka innych, ale postanowiłam zacząć od początku. Chciałabym odkryć samą siebie, bo już jakiś czas temu zagubiłam się w tym świecie. Potrzebuję odskoczni. Potrzebuję się wyżalić i odnaleźć swoją tożsamość, która zginęła gdzieś pod tymi wszystkimi maskami.
Zaczynam od zera.
Znowu...


A.
Tagi: oo1
04.10.2015 o godz. 13:07
...czyli kilka słów o mnie.

Jestem licealistką. Chodzę do klasy humanistycznej, medialnej z elementami prawa i administracji. Tworzę od ośmiu lat.
Jestem molem książkowym. Potrafię przeczytać dwie lub trzy w jeden dzień. Przede wszystkim cenię sobie J.K. Rowling z jej serią o Harrym Potterze. Z kolei ubóstwiam Carlosa Ruiza Zafóna. Przeczytałam wszystkie książki owego autora i jestem pod wrażeniem jego twórczości. Agatha Christie jest następną ulubioną autorką. Nie wyobrażam sobie ludzkiej wędrówki bez kryminału. Stephen King jest moim natchnieniem.
Szesnastolatka z wybujałą wyobraźnią, wredna, niezbyt przychylnie nastawiona do osób, za którymi nie przepada. Bardzo leniwa, niekonsekwentna, wyrachowana, dumna, często egoistyczna, Ślizgonka z krwi i kości, mająca także kilka cech typowego Krukona oraz Gryfona. Kocha oglądać horrory i jest niewiele rzeczy,które ją naprawdę wystraszą. Królowa intryg i kłamstewek. Osoba wybuchowa. Jednym słowem nerwus. Charakterek odziedziczyła po ojcu. Ma tendencję do wywoływania kłótni. Tsunami i Ocean Spokojny w jednym. Jest jak ogień i woda. Łączy w sobie te dwa żywioły. Jednym razem onieśmielona, zawstydzona, innym wulkan niespożytej energii. W pisaniu i czytaniu odnajduje ukojenie skołatanej duszy. Typ samotnika, wędrowca, pustelnika, lubiący iść swoimi ścieżkami. Nie posiadający talentu plastycznego, ani umysłu ścisłego. Humanistka, kochająca język polski, angielski, WOS, muzykę klasyczną, operową, bluesową, rockową, a przede wszystkim metalową; uwielbiającą śpiewać marzycielką.




Tagi: ooo
01.10.2015 o godz. 17:27
Delight
Delight
Skąd: Kraina Samobójców
O mnie: Ma­gia, jak żelaz­ny grot z zadziorem, ut­kwiła w niej. Zra­niła głębo­ko. Bo­lała. Bo­lała tym dziw­nym rodza­jem bólu, który dziw­nie ko­jarzy się z rozkoszą.
statystyki